Czemu od marca? Bo chcę dokładnie wiedzieć, że minął miesiąc, dwa, trzy. Poza tym dopiero wtedy mi wolno.
Czemu przerwałam? Miałam poważne problemy ze zdrowiem. Pewnego dnia zemdlałam i upadając uderzyłam się o umywalkę łamiąc sobie żebro. I przyznam, że dieta wtedy także porządna nie była.
Upadłam, teraz pora wstać!
Możesz wszystko. To tylko westia wyborów.
środa, 27 lutego 2013
niedziela, 27 stycznia 2013
:(
W tym tygodniu nie ma najmniejszego sensu tworzenie postu podsumowującego weekend. Ćwiczyłam tylko raz, wczoraj. Bardzo cieszyłam się na powrót do treningów, nie mogłam się doczekać. Było ciężko, oko troszkę nadal bolało, a w mięśniach zdecydowanie odczułam przerwę. Dziś jednak najgorszy dzień cyklu, dlatego o ćwiczeniach nawet nie ma mowy. Jutro być może będę się czuła lepiej i poćwiczę.
Zdecydowanie nie jestem z siebie zadowolona. Muszę przyznać, że jestem podłamana, że wszystko co udało mi się osiągnąć zaprzepaściłam. Sposób odżywiania się także daleki jest ideałowi, aczkolwiek wiedziałam że tak będzie - zbyt krótko trzymałam się mojego planu, by w ciężkich momentach było dla mnie naturalne sięganie po zdrowe przekąski.
W przyszły weekend mam egzaminy na drugim kierunku, później 2 tygodnie ferii (w tym wyjazd do Zakopanego). Po tym czasie wracam do regularnych posiłków i zbilansowanej diety. Po egzaminach natomiast żegnam się ze słodyczami.
Na koniec wklejam garść motywacji, która utrzymuje mnie w wierze, że pomimo potknięcia (ba, leżenia na glebie po potknięciu przez długi czas) wrócę do planu. Głęboko w to wierzę.
![]() |
| źródło: http://www.tumblr.com/tagged/fitness |
czwartek, 24 stycznia 2013
i znowu:(
Oczywiście, weź coś zaplanuj człowieku! Strasznie się cieszyłam we wtorek wieczorem (czy też w środę rano, bo położyłam się o 4 nad ranem), że w końcu jutro będę miała czas na porządne ćwiczenia i minęło mi przeziębienie. Budzę się o 8, niesamowity ból oka. Dodatkowo nie mogłam go otworzyć, bo skleiło się ropą. Cudownie! God really?! I znowu zakaz ćwiczeń ;C
niedziela, 20 stycznia 2013
Podsumowanie minionego tygodnia (3) - Okropny tydzień!
Czas na podsumowanie tygodnia, a ja zupełnie nie mam czym się pochwalić. Nie dość, że dopadło mnie okropne przeziębienie, to jeszcze akurat musiało sobie wybrać czas zaliczeń! Efekt tego jest taki, że nie ćwiczyłam od wtorku, spałam po 4 godziny na dobę, moje odżywianie nie zasługuje na miano zdrowego, a co najgorsze, odrobinę się tym wszystkim załamałam:(:( mam nadzieję, że uda mi się powrócić do regularnych treningów i racjonalnego odżywiania.
14.01 - skalpel
15.01 - killer
Aż mi się płakać chce jak patrzę na to podsumowanie:(
14.01 - skalpel
15.01 - killer
Aż mi się płakać chce jak patrzę na to podsumowanie:(
wtorek, 15 stycznia 2013
Piękna motywacja
Jakie zdjęcia Was najbardziej motywują do pracy? Ja do niedawna
myślałam, że najbardziej motywujące są zdjęcia szczupłych nagich brzuchów, nóg
czy uniesionych pośladków, jednak od jakiegoś czasu się to zmieniło. Najbardziej
motywują mnie zdjęcia kobiet w pięknej bieliźnie.
Sama mam bzika na punkcie bielizny, uwielbiam pończochy, szczególnie te
przypinane do pasa, a dla pięknego gorsetu czy koronkowego stanika
jestem w stanie zrobić naprawdę wiele. Same spójrzcie, czy te zdjęcia
Was nie motywują?
Mój zdecydowany faworyt:
niedziela, 13 stycznia 2013
Podsumowanie minionego tygodnia (2)
Z jednej strony jestem z siebie naprawdę dumna, a z drugiej jednak trochę rozczarowana. Z ćwiczeniami było ok, może chciałabym ćwiczyć więcej, ale za to dałam z siebie wszystko. Natomiast kwestie jedzenia mnie smucą. Nie wiem jak to możliwe, ale jeżeli idę na uczelnię z moją dietą jest wszystko ja należy - jem co 3-4 godziny, mam ze sobą obiad/pełnoziarnistą kanapkę/owoc. Natomiast w weekend jest masakra - godzin zupełnie nie pilnuję, a dodatkowo skusiłam się na 6 małych pierniczków (choć akurat aż tak mi to nie przeszkadza, bez przesady!). No i w weekendy zdecydowanie ZA MAŁO jem! To mój ogromny problem!
Chciałam napisać przykładowy weekendowy jadłospis, ale tak się wstydzę malutkiej ilości zjedzonego jedzenia, że skasowałam :C
Podsumowanie ćwiczeń:
7.01 - ćwiczenia na brzuch ze Skalpela + Kill that muffin top
9.01 - turbo spalanie + turbo fire 60 class breakdown (23 minuty)
10.01 - skalpel
12.01 - turbo fire 60 class breakdown
13.01 - skalpel
Coraz ciężej mi wygospodarować czas na ćwiczenia. W kryzysowych momentach poprzestanę na ćwiczeniach brzucha, ale minimum 4 treningi tygodniowo muszę zrobić.
Chciałam napisać przykładowy weekendowy jadłospis, ale tak się wstydzę malutkiej ilości zjedzonego jedzenia, że skasowałam :C
Podsumowanie ćwiczeń:
7.01 - ćwiczenia na brzuch ze Skalpela + Kill that muffin top
9.01 - turbo spalanie + turbo fire 60 class breakdown (23 minuty)
10.01 - skalpel
12.01 - turbo fire 60 class breakdown
13.01 - skalpel
Coraz ciężej mi wygospodarować czas na ćwiczenia. W kryzysowych momentach poprzestanę na ćwiczeniach brzucha, ale minimum 4 treningi tygodniowo muszę zrobić.
piątek, 11 stycznia 2013
Uwaga... puf!
Jak to się mówi? Biednemu wiatr w oczy? Ale do rzeczy...
Sesja zbliża się wielkimi krokami. Podwójna sesja, bo studiuję na dwóch uczelniach. Niektórzy w takich sytuacjach mają najlepsze obiady w domu, największą ochotę na porządki czy szukają nowego serialu do obejrzenia. Wszystko byle się nie uczyć. Ja natomiast należę do tej drugiej grupy - z niezwykłą starannością planuję mój czas tak, aby zdążyć napisać wszystkie prace zaliczeniowe (które jak zwykle zadawane są na 2 tygodnie przed oddaniem), nauczyć się do zaliczeń i egzaminów (najlepiej nie na dzień przed), zbierać materiały do pracy magisterskiej oraz znaleźć czas na przyrządzenie zdrowych posiłków i ćwiczenia. Ale do rzeczy po raz drugi...
Wczoraj ledwo wygospodarowałam te 50 minut na ćwiczenia. Zdecydowałam się na Skalpel Ewy Chodakowskiej, bo przyda się trochę urozmaicenia w treningach. Leżę w najlepsze na podłodze, podnoszę w rytmie moją zacną dupkę do góry, Ewa mówi UWAGA i mój komputer tak się przejął, nie wytrzymał napięcia i postanowił umrzeć. Ot, bez ostrzeżenia wyłączył się i zamilkł na wieki. Postanowiłam skończyć sama, ale nie znam na pamięć ilości powtórzeń. Poczłapałam do drugiego pokoju chcąc szybko włączyć ćwiczenia na TV. "Jeszcze tylko pogoda" - powiedziała Mama. Ta - pomyślałam - Pogoda i pierdyliard reklam, bo to najlepszy czas antenowy. Poczekałam grzecznie, gnąc się przy tej pogodzie lepiej niż Jarosław Kret (no przecież żal tego czasu!) i dokończyłam ćwiczenia. Dzięki temu Mama zwróciła mi uwagę, że inaczej trzymam nogi w jednym ćwiczeniu, więc nie ma tego złego...
A mój biedny stary pryk stoi smutny i miga do mnie swoim cyklopim okiem lampki kontrolnej monitora. I piszczy żałośnie przy próbie włączenia:(
Dobrze, że są laptopy.
Sesja zbliża się wielkimi krokami. Podwójna sesja, bo studiuję na dwóch uczelniach. Niektórzy w takich sytuacjach mają najlepsze obiady w domu, największą ochotę na porządki czy szukają nowego serialu do obejrzenia. Wszystko byle się nie uczyć. Ja natomiast należę do tej drugiej grupy - z niezwykłą starannością planuję mój czas tak, aby zdążyć napisać wszystkie prace zaliczeniowe (które jak zwykle zadawane są na 2 tygodnie przed oddaniem), nauczyć się do zaliczeń i egzaminów (najlepiej nie na dzień przed), zbierać materiały do pracy magisterskiej oraz znaleźć czas na przyrządzenie zdrowych posiłków i ćwiczenia. Ale do rzeczy po raz drugi...
Wczoraj ledwo wygospodarowałam te 50 minut na ćwiczenia. Zdecydowałam się na Skalpel Ewy Chodakowskiej, bo przyda się trochę urozmaicenia w treningach. Leżę w najlepsze na podłodze, podnoszę w rytmie moją zacną dupkę do góry, Ewa mówi UWAGA i mój komputer tak się przejął, nie wytrzymał napięcia i postanowił umrzeć. Ot, bez ostrzeżenia wyłączył się i zamilkł na wieki. Postanowiłam skończyć sama, ale nie znam na pamięć ilości powtórzeń. Poczłapałam do drugiego pokoju chcąc szybko włączyć ćwiczenia na TV. "Jeszcze tylko pogoda" - powiedziała Mama. Ta - pomyślałam - Pogoda i pierdyliard reklam, bo to najlepszy czas antenowy. Poczekałam grzecznie, gnąc się przy tej pogodzie lepiej niż Jarosław Kret (no przecież żal tego czasu!) i dokończyłam ćwiczenia. Dzięki temu Mama zwróciła mi uwagę, że inaczej trzymam nogi w jednym ćwiczeniu, więc nie ma tego złego...
A mój biedny stary pryk stoi smutny i miga do mnie swoim cyklopim okiem lampki kontrolnej monitora. I piszczy żałośnie przy próbie włączenia:(
Dobrze, że są laptopy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











