niedziela, 27 stycznia 2013

:(





W tym tygodniu nie ma najmniejszego sensu tworzenie postu podsumowującego weekend. Ćwiczyłam tylko raz, wczoraj. Bardzo cieszyłam się na powrót do treningów, nie mogłam się doczekać. Było ciężko, oko troszkę nadal bolało, a w mięśniach zdecydowanie odczułam przerwę. Dziś jednak najgorszy dzień cyklu, dlatego o ćwiczeniach nawet nie ma mowy. Jutro być może będę się czuła lepiej i poćwiczę.

Zdecydowanie nie jestem z siebie zadowolona. Muszę przyznać, że jestem podłamana, że wszystko co udało mi się osiągnąć zaprzepaściłam. Sposób odżywiania się także daleki jest ideałowi, aczkolwiek wiedziałam że tak będzie - zbyt krótko trzymałam się mojego planu, by w ciężkich momentach było dla mnie naturalne sięganie po zdrowe przekąski.

W przyszły weekend mam egzaminy na drugim kierunku, później 2 tygodnie ferii (w tym wyjazd do Zakopanego). Po tym czasie wracam do regularnych posiłków i zbilansowanej diety. Po egzaminach natomiast żegnam się ze słodyczami.

Na koniec wklejam garść motywacji, która utrzymuje mnie w wierze, że pomimo potknięcia (ba, leżenia na glebie po potknięciu przez długi czas) wrócę do planu. Głęboko w to wierzę.












źródło: http://www.tumblr.com/tagged/fitness



czwartek, 24 stycznia 2013

i znowu:(

Oczywiście, weź coś zaplanuj człowieku! Strasznie się cieszyłam we wtorek wieczorem (czy też w środę rano, bo położyłam się o 4 nad ranem), że w końcu jutro będę miała czas na porządne ćwiczenia i minęło mi przeziębienie. Budzę się o 8, niesamowity ból oka. Dodatkowo nie mogłam go otworzyć, bo skleiło się ropą. Cudownie! God really?! I znowu zakaz ćwiczeń ;C

niedziela, 20 stycznia 2013

Podsumowanie minionego tygodnia (3) - Okropny tydzień!

Czas na podsumowanie tygodnia, a ja zupełnie nie mam czym się pochwalić. Nie dość, że dopadło mnie okropne przeziębienie, to jeszcze akurat musiało sobie wybrać czas zaliczeń! Efekt tego jest taki, że nie ćwiczyłam od wtorku, spałam po 4 godziny na dobę, moje odżywianie nie zasługuje na miano zdrowego, a co najgorsze, odrobinę się tym wszystkim załamałam:(:( mam nadzieję, że uda mi się powrócić do regularnych treningów i racjonalnego odżywiania.

14.01 - skalpel
15.01 - killer

Aż mi się płakać chce jak patrzę na to podsumowanie:(

wtorek, 15 stycznia 2013

Piękna motywacja

 Jakie zdjęcia Was najbardziej motywują do pracy? Ja do niedawna myślałam, że najbardziej motywujące są zdjęcia szczupłych nagich brzuchów, nóg czy uniesionych pośladków, jednak od jakiegoś czasu się to zmieniło. Najbardziej motywują mnie zdjęcia kobiet w pięknej bieliźnie. Sama mam bzika na punkcie bielizny, uwielbiam pończochy, szczególnie te przypinane do pasa, a dla pięknego gorsetu czy koronkowego stanika jestem w stanie zrobić naprawdę wiele. Same spójrzcie, czy te zdjęcia Was nie motywują?

 


hea-rt:


Drown yourself in a sea of lust. (by Raven Yeh)


wickedwitchtress:


 Mój zdecydowany faworyt:

niedziela, 13 stycznia 2013

Podsumowanie minionego tygodnia (2)

Z jednej strony jestem z siebie naprawdę dumna, a z drugiej jednak trochę rozczarowana. Z ćwiczeniami było ok, może chciałabym ćwiczyć więcej, ale za to dałam z siebie wszystko. Natomiast kwestie jedzenia mnie smucą. Nie wiem jak to możliwe, ale jeżeli idę na uczelnię z moją dietą jest wszystko ja należy - jem co 3-4 godziny, mam ze sobą obiad/pełnoziarnistą kanapkę/owoc. Natomiast w weekend jest masakra - godzin zupełnie nie pilnuję, a dodatkowo skusiłam się na 6 małych pierniczków (choć akurat aż tak mi to nie przeszkadza, bez przesady!). No i w weekendy zdecydowanie ZA MAŁO jem! To mój ogromny problem!

Chciałam napisać przykładowy weekendowy jadłospis, ale tak się wstydzę malutkiej ilości zjedzonego jedzenia, że skasowałam :C

Podsumowanie ćwiczeń:
7.01 - ćwiczenia na brzuch ze Skalpela + Kill that muffin top
9.01 - turbo spalanie + turbo fire 60 class breakdown (23 minuty)
10.01 - skalpel
12.01 - turbo fire 60 class breakdown
13.01 - skalpel

Coraz ciężej mi wygospodarować czas na ćwiczenia. W kryzysowych momentach poprzestanę na ćwiczeniach brzucha, ale minimum 4 treningi tygodniowo muszę zrobić.

piątek, 11 stycznia 2013

Uwaga... puf!

Jak to się mówi? Biednemu wiatr w oczy? Ale do rzeczy...
Sesja zbliża się wielkimi krokami. Podwójna sesja, bo studiuję na dwóch uczelniach. Niektórzy w takich sytuacjach mają najlepsze obiady w domu, największą ochotę na porządki czy szukają nowego serialu do obejrzenia. Wszystko byle się nie uczyć. Ja natomiast należę do tej drugiej grupy - z niezwykłą starannością planuję mój czas tak, aby zdążyć napisać wszystkie prace zaliczeniowe (które jak zwykle zadawane są na 2 tygodnie przed oddaniem), nauczyć się do zaliczeń i egzaminów (najlepiej nie na dzień przed), zbierać materiały do pracy magisterskiej oraz znaleźć czas na przyrządzenie zdrowych posiłków i ćwiczenia. Ale do rzeczy po raz drugi...
Wczoraj ledwo wygospodarowałam te 50 minut na ćwiczenia. Zdecydowałam się na Skalpel Ewy Chodakowskiej, bo przyda się trochę urozmaicenia w treningach. Leżę w najlepsze na podłodze, podnoszę w rytmie moją zacną dupkę do góry, Ewa mówi UWAGA i mój komputer tak się przejął, nie wytrzymał napięcia i postanowił umrzeć. Ot, bez ostrzeżenia wyłączył się i zamilkł na wieki. Postanowiłam skończyć sama, ale nie znam na pamięć ilości powtórzeń. Poczłapałam do drugiego pokoju chcąc szybko włączyć ćwiczenia na TV. "Jeszcze tylko pogoda" - powiedziała Mama. Ta - pomyślałam - Pogoda i pierdyliard reklam, bo to najlepszy czas antenowy. Poczekałam grzecznie, gnąc się przy tej pogodzie lepiej niż Jarosław Kret (no przecież żal tego czasu!) i dokończyłam ćwiczenia. Dzięki temu Mama zwróciła mi uwagę, że inaczej trzymam nogi w jednym ćwiczeniu, więc nie ma tego złego...
A mój biedny stary pryk stoi smutny i miga do mnie swoim cyklopim okiem lampki kontrolnej monitora. I piszczy żałośnie przy próbie włączenia:(
Dobrze, że są laptopy.

środa, 9 stycznia 2013

turbo spalanie i turbo fire

Jestem niezwykle zaskoczona i dumna jednocześnie. Dzisiaj zaliczyłam pierwsze podejście do turbo spalania Ewy Chodakowskiej i zrobiłam całość!:) odkładałam ten trening na później z przekonaniem, że jest niezwykle wyczerpujący, a okazało się, że killer jest w moim subiektywnym odczuciu cięższy. Tak naprawdę podczas turbo spalania poczułam jedynie ramiona. Nie byłam nawet mocno zmęczona, więc po zakończeniu treningu postanowiłam jeszcze trochę poskakać przy turbo fire:) Denerwuje mnie w tym treningu jedynie to, że robiąc ćwiczenia w pozycji pompki nie patrzę na ekran, a Ewa czasem nie mówi, że ćwiczenie się skończyło, a ja dalej ćwiczę w najlepsze poprzednie ćwiczenie, mimo, że już od jakiegoś czasu się ono zmieniło.

Do niedawna myślałam, że turbo fire jest to jeden film z ćwiczeniami i tyle. Ależ się myliłam! Jest cała seria filmów! Muszę wszystkie przetestować! Jest też rozpiska treningowa, ale nie będę z niej korzystać. Lubię decydować, na jakie ćwiczenia mam danego dnia ochotę, dlatego sama będę je miksować do woli, również z innymi treningami. Tu możecie przeczytać więcej i obejrzeć film promocyjny:

http://www.beachbody.com/product/fitness_programs/turbofire.do

Mnie ten program treningowy niesamowicie pozytywnie nastraja! Uwielbiam entuzjazm trenerki i świetnie bawię się przy ćwiczeniach. Ja ćwiczę z fire 60 class breakdown i jest to typowe cardio. Nie potrzeba żadnego sprzętu, nawet maty, bo ćwiczymy w pozycji stojącej. Mimo, że jeszcze nie udało mi się wykonać całego treningu, zawszę kończę zadowolona i zlana potem, co uwielbiam!

Na koniec wklejam kilka zdjęć z metamorfozami, ponoć po turbo fire właśnie:







wtorek, 8 stycznia 2013

Podsumowanie minionego tygodnia

Może nie powinnam zaczynać od narzekania, ale... grrr!! Mój telefon zwariował i skasowała się połowa zdjęć i muzyki! Na szczęście ocalały zdjęcia zrobione aparatem, ale moje cudowne inspiracje, które oglądam zawsze wtedy, kiedy nie chce mi się ćwiczyć (z lenistwa, nie ze zmęczenia) skasowały się na dobre:( Co gorsza nie mam ich na dysku komputera, więc muszę szukać nowych zdjęć:(

Święta rządzą się swoimi prawami. Pofolgowałam sobie w jedzeniu, ćwiczyć przestałam już wcześniej za względu na stan zdrowia. Powrót do normalności trochę mi zajął. Nadal jestem głodna w nieodpowiednich godzinach, zwłaszcza wieczorem. I ciągnie mnie do słodkości. Ale ważne, że ćwiczę.


2.01 - trening z gwiazdami Ewy Chodakowskiej
4.01 - kill that muffin top
5.01 - trening z gwiazdami Ewy Chodakowskiej
6.01 - turbo fire - 30 min

Nadal nie ćwiczę tyle, ile bym chciała, ale ważne, że się nie poddaje. Na koniec moje ulubione zdjęcie, które niezmienne inspiruje mnie od kilku miesięcy.

weheartit.com

wtorek, 1 stycznia 2013

Nowy Rok




Mam nadzieję, że Sylwester i początek Nowego Roku był dla Was równie udany, co dla mnie. Postanowienia napisane?
Przyznam Wam szczerze, że uwielbiam pisać postanowienia, wkładać je do koperty i rok później sprawdzić, ile z nich udało mi się zrealizować. Jednakże w tym roku postanowiłam do tego rytuału dołączyć coś jeszcze...
Niezwykle ważne jest, aby stawiać sobie wyzwania i cele, podwyższać poprzeczkę. Jednak nie będziemy z tego czerpać satysfakcji, jeżeli nie będziemy się odpowiednio doceniać za każdy odhaczony punkt na liście. Dlatego przy okazji postanowień poświęciłam sporo czasu na przemyślenia: co w mijającym roku było dla mnie najważniejsze? Jakich wspaniałych ludzi spotkałam i co wnieśli do do mojego życia? Z czego jestem dumna? Jakie mam wspomnienia? Okazało się, że działo się naprawdę dużo i mam ogromną ilość pozytywnych wspomnień!
 
388356_613295355364220_1123526003_n_large


Moje postanowienia na rok 2013 skupiają się na:
1. Sporcie, zmianie trybu życia oraz zwyczajów żywieniowych
2. Samorealizacji, samodoskonaleniu się
3. Walce z wszelkimi niedoskonałościami i wadami
4. Tworzeniu i pielęgnowaniu wspomnień.

Bardziej szczegółowo - kilka najważniejszych dla mnie postanowień:
- nie zapominać o wyjmowaniu soczewek na noc! (niestety! zdarza mi się)
- przejechać wyznaczoną trasę na rowerze (zawsze w postanowieniach stawiam sobie jakieś wyzwanie, które nie należy do najłatwiejszych)
- szlifować drugi język obcy
- kontynuować tworzenie albumu ze wspomnieniami (o tym w przyszłości osobny post)