W tym tygodniu nie ma najmniejszego sensu tworzenie postu podsumowującego weekend. Ćwiczyłam tylko raz, wczoraj. Bardzo cieszyłam się na powrót do treningów, nie mogłam się doczekać. Było ciężko, oko troszkę nadal bolało, a w mięśniach zdecydowanie odczułam przerwę. Dziś jednak najgorszy dzień cyklu, dlatego o ćwiczeniach nawet nie ma mowy. Jutro być może będę się czuła lepiej i poćwiczę.
Zdecydowanie nie jestem z siebie zadowolona. Muszę przyznać, że jestem podłamana, że wszystko co udało mi się osiągnąć zaprzepaściłam. Sposób odżywiania się także daleki jest ideałowi, aczkolwiek wiedziałam że tak będzie - zbyt krótko trzymałam się mojego planu, by w ciężkich momentach było dla mnie naturalne sięganie po zdrowe przekąski.
W przyszły weekend mam egzaminy na drugim kierunku, później 2 tygodnie ferii (w tym wyjazd do Zakopanego). Po tym czasie wracam do regularnych posiłków i zbilansowanej diety. Po egzaminach natomiast żegnam się ze słodyczami.
Na koniec wklejam garść motywacji, która utrzymuje mnie w wierze, że pomimo potknięcia (ba, leżenia na glebie po potknięciu przez długi czas) wrócę do planu. Głęboko w to wierzę.
![]() |
| źródło: http://www.tumblr.com/tagged/fitness |








Następny tydzień na pewno będzie lepszy :) ułóż sobie plan i zacznij realizować go krok po kroku ;) Na pewno dasz radę ;*****
OdpowiedzUsuńTaki mam zamiar:) dziękuję za wsparcie:*
UsuńMotywacje super, szczególnie podoba mi się czwarte zdjęcie, coś niesamowitego.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za coraz lepsze dni! :*