Z jednej strony jestem z siebie naprawdę dumna, a z drugiej jednak trochę rozczarowana. Z ćwiczeniami było ok, może chciałabym ćwiczyć więcej, ale za to dałam z siebie wszystko. Natomiast kwestie jedzenia mnie smucą. Nie wiem jak to możliwe, ale jeżeli idę na uczelnię z moją dietą jest wszystko ja należy - jem co 3-4 godziny, mam ze sobą obiad/pełnoziarnistą kanapkę/owoc. Natomiast w weekend jest masakra - godzin zupełnie nie pilnuję, a dodatkowo skusiłam się na 6 małych pierniczków (choć akurat aż tak mi to nie przeszkadza, bez przesady!). No i w weekendy zdecydowanie ZA MAŁO jem! To mój ogromny problem!
Chciałam napisać przykładowy weekendowy jadłospis, ale tak się wstydzę malutkiej ilości zjedzonego jedzenia, że skasowałam :C
Podsumowanie ćwiczeń:
7.01 - ćwiczenia na brzuch ze Skalpela + Kill that muffin top
9.01 - turbo spalanie + turbo fire 60 class breakdown (23 minuty)
10.01 - skalpel
12.01 - turbo fire 60 class breakdown
13.01 - skalpel
Coraz ciężej mi wygospodarować czas na ćwiczenia. W kryzysowych momentach poprzestanę na ćwiczeniach brzucha, ale minimum 4 treningi tygodniowo muszę zrobić.
Super, dużo ćwiczysz więc i efekty będą szybkie ;)
OdpowiedzUsuńJa mam bardzo podobnie... Kiedy mam dużo pracy, albo właśnie zajęcia na uczelni i muszę się sprężyć, żeby ze wszystkim zdążyć na czas itp., to regularne jedzenie jakoś samo wpisuje się w ten grafik :) W dni wolne jem bardzo mało, bo sobie o tym nie przypominam. A i zdarza się czasem zjeść coś niezdrowego :(
OdpowiedzUsuń